OFICJALNA WERSJA
WIEŻE WTC
ZNAJDŹ BOEINGA
PEWNA TEORIA
A GDZIE W TYM OSAMA?
FILMY Z 11-09-2001
WASZE OPINIE

ŹRÓDŁA

CO NAPRAWDĘ PRZYDARZYŁO SIĘ WIEŻOM WORLD TRADE CENTER?

Że w wieże WTC uderzyły dwa Boeingi nie ulega wątpliwości (Chociaż niektórzy twierdzą, że pierwszy samolot, to nie był Boeing, tylko jakaś mniejsza maszyna - tak też brzmiały pierwsze doniesienia o tragedii w Nowym Jorku, "w północną wieżę World Trade Center uderzył mały samolot". Niedługo potem mały samolot stał się porwanym Boeingiem) - wszyscy to widzieliśmy w telewizji. Niektórzy na żywo, niektórzy w niejednej "retransmisji". Jednak oficjalna wersja wydarzeń utrzymywana przez amerykańskich oficjeli jest pełna dziur i niedomówień. Dla niektórych jest wręcz kłamstwem. Co takiego w tej historii budzi wątpliwości?

1.Terroryści
Zawsze podczas toczącego się nieustannie konfliktu pomiędzy Palestyną a Izraelem słyszeliśmy o palestyńskich zamachowcach samobójcach. 11 września podobno też mieliśmy z takimi do czynienia. 19 osób pochodzenia arabskiego porwało 4 samoloty. Posługując się malutkimi nożykami byli w stanie sterroryzować pasażerów, wedrzeć się do kabiny pilotów i obezwładnić, czy też pozabijać załogę pilotującą samolot. Oczywiście żaden z pilotów (nierzadko byłych wojskowych) nie był w stanie przeciwstawić się terrorystom.
Tak mogło być. OK. Mało to prawdopodobne, żeby w 4 samolotach naraz, ale zaufajmy oficjalnej wersji. Budzi jednak wątpliwości fakt umiejętności arabskich pilotów. Niewątpliwie do uderzenia w wieże WTC potrzeba było dużej precyzji i umiejętnośći. O ile w przypadku wieży północnej (uderzonej jako pierwszej) takie trudne to nie było (samolot leciał na wprost), o tyle w przypadku południowej ciężko uwierzyć, że marni arabscy piloci (o tym za chwilę) byli w stanie tak manewrować samolotem, aby ten jednak uderzył w wieżę. Przecież nieomal się z nią rozminął! - to wszyscy widzieliśmy. Potrzeba było naprawdę wyszkolonego pilota aby zrealizować taki ciasny skręt i rozbić samolot o wieżę południową.

"Szef instruktorów lotu na lotnisku, Michel Bernard, mówił, że człowiek o nazwisku Hani Hanjour odbył 3 loty instruktażowe Cessną 172 w ostatnim tygodniu sierpnia. Jednak nawet po tych trzech lotach nie był w stanie pilotować żadnego samolotu samodzielnie." Źródło: http://serendipity.magnet.ch/wot/valentine.htm#hani_hanjour

Kto więc pilotował nieszczęsne Boeingi? O tym więcej na stronie PEWNA TEORIA

2.Upadek wież WTC
Po zderzeniu wieże WTC stały od 45 do 90 minut (wieża południowa, uderzona jako druga, runęła pierwsza). Wszyscy widzieliśmy nie raz w telewizji jak to się stało. Czy jednak sposób zawalenia się wież czegoś Wam nie przypominał? Ja parę razy widziałem w telewizji jak wybuerza się jakiś budynek przeznaczony do rozbiórki. Ładunki wybuchowe podkłada się w taki sposób, aby budynek zawalił się w sposób kontrolowany. Tzn. od góry do dołu, nie upadając na bok, bez uszczerbku dla okolicznych budowli. Wieże WTC niewątpliwie zawaliły się w sposób kontrolowany. Słychać wręcz było opinie, że to był sukces architektów, że zawaliły się w ten sposób. Prawda jednak jest taka, że to był sukces tego, kto podłożył w budynkach ładunki wybuchowe na stalowych kolumnach podtrzymujących budynek, które rzekomo się stopiły w wyniku pożaru.

Ale jakiego pożaru? Pożaru nie było! Była kupa czarnego dymu,
ale nikt nie widział ognia! Żeby stal się stopiła potrzeba bardzo wysokiej temperatury, uzyskiwanej np. przez palnik tlenowo-acetylenowy. Palące się w powietrzu paliwo (jakim powietrzu? tam go było naprawdę mało) nie mogło spowodować takiej wysokiej temperatury i stopienia się stali. Ponadto (szczególnie jak to miało miejsce w wypadku wieży południowej) większość paliwa wypala się zaraz po uderzeniu, i omija newralgiczne miejsca, tj. stalowe podpory (omija też klatkę schodową "A", dzięki której ratuje się większość pracowników znajdujących się w tym czasie w budynku). Widać to na rysunku poniżej.




Jak widać na rysunku obok samolot uderza pod łagodnym kątem, a większość siły uderzenia wydostaje się na zewnątrz, tym samym nie naruszając stalowych kolumn w środku. A na pewno nie powodując pożaru mogącego spalić rzeczone kolumny.








Pozostał jeszcze sposób zawalenia się wież. Jak już pisano - był on w pełni kontrolowany. Wieże ślicznie zawaliły się od góry do dołu, powodując jedynie szkody sobie samym i pobliskim budynkom kompleksu WTC. Jednak żadnych dodatkowych zniszczeń na Manhattanie. Świadczyłoby to o tym, że ktoś tuż przed zawaleniem się budynków zdetonował ładunki wybuchowe umieszczone na stalowych kolumnach, na których opierały się budynki. Potwierdzają to niektórzy świadkowie, twierdzący, że tuż przed zawaleniem się wieży południowej widzieli w budynku 6 błysków (kolumn podporowych było 6)...


Potwierdzają to również zapisy sejsmiczne z 11 września 2001 roku.