CO
NAPRAWDĘ PRZYDARZYŁO SIĘ WIEŻOM WORLD TRADE CENTER?
Że
w wieże WTC uderzyły dwa Boeingi nie ulega wątpliwości (Chociaż niektórzy
twierdzą, że pierwszy samolot, to nie był Boeing, tylko jakaś mniejsza
maszyna - tak też brzmiały pierwsze doniesienia o tragedii w Nowym Jorku,
"w północną wieżę World Trade Center uderzył mały samolot".
Niedługo potem mały samolot stał się porwanym Boeingiem) - wszyscy to
widzieliśmy w telewizji. Niektórzy na żywo, niektórzy w niejednej "retransmisji".
Jednak oficjalna wersja wydarzeń utrzymywana przez amerykańskich oficjeli
jest pełna dziur i niedomówień. Dla niektórych jest wręcz kłamstwem.
Co takiego w tej historii budzi wątpliwości?
1.Terroryści
Zawsze podczas toczącego się nieustannie konfliktu pomiędzy Palestyną
a Izraelem słyszeliśmy o palestyńskich zamachowcach samobójcach. 11
września podobno też mieliśmy z takimi do czynienia. 19 osób pochodzenia
arabskiego porwało 4 samoloty. Posługując się malutkimi nożykami byli
w stanie sterroryzować pasażerów, wedrzeć się do kabiny pilotów i obezwładnić,
czy też pozabijać załogę pilotującą samolot. Oczywiście żaden z pilotów
(nierzadko byłych wojskowych) nie był w stanie przeciwstawić się terrorystom.
Tak mogło być. OK. Mało to prawdopodobne, żeby w 4 samolotach naraz,
ale zaufajmy oficjalnej wersji. Budzi jednak wątpliwości fakt umiejętności
arabskich pilotów. Niewątpliwie do uderzenia w wieże WTC potrzeba było
dużej precyzji i umiejętnośći. O ile w przypadku wieży północnej (uderzonej
jako pierwszej) takie trudne to nie było (samolot leciał na wprost),
o tyle w przypadku południowej ciężko uwierzyć, że marni arabscy piloci
(o tym za chwilę) byli w stanie tak manewrować samolotem, aby ten jednak
uderzył w wieżę. Przecież nieomal się z nią rozminął! - to wszyscy widzieliśmy.
Potrzeba było naprawdę wyszkolonego pilota aby zrealizować taki ciasny
skręt i rozbić samolot o wieżę południową.
"Szef
instruktorów lotu na lotnisku, Michel Bernard, mówił, że człowiek o
nazwisku Hani Hanjour odbył 3 loty instruktażowe Cessną 172 w ostatnim
tygodniu sierpnia. Jednak nawet po tych trzech lotach nie był w stanie
pilotować żadnego samolotu samodzielnie." Źródło: http://serendipity.magnet.ch/wot/valentine.htm#hani_hanjour
Kto
więc pilotował nieszczęsne Boeingi? O tym więcej na stronie PEWNA
TEORIA
2.Upadek
wież WTC
Po
zderzeniu wieże WTC stały od 45 do 90 minut (wieża południowa, uderzona
jako druga, runęła pierwsza). Wszyscy widzieliśmy nie raz w telewizji
jak to się stało. Czy jednak sposób zawalenia się wież czegoś Wam nie
przypominał? Ja parę razy widziałem w telewizji jak wybuerza się jakiś
budynek przeznaczony do rozbiórki. Ładunki wybuchowe podkłada się w
taki sposób, aby budynek zawalił się w sposób kontrolowany. Tzn.
od góry do dołu, nie upadając na bok, bez uszczerbku dla okolicznych
budowli. Wieże WTC niewątpliwie zawaliły się w sposób kontrolowany.
Słychać wręcz było opinie, że to był sukces architektów, że zawaliły
się w ten sposób. Prawda jednak jest taka, że to był sukces tego, kto
podłożył w budynkach ładunki wybuchowe na stalowych kolumnach podtrzymujących
budynek, które rzekomo się stopiły w wyniku pożaru.
Ale
jakiego pożaru? Pożaru nie było! Była kupa czarnego dymu, 
ale nikt nie widział ognia! Żeby stal się stopiła potrzeba bardzo wysokiej
temperatury, uzyskiwanej np. przez palnik tlenowo-acetylenowy. Palące
się w powietrzu paliwo (jakim powietrzu? tam go było naprawdę mało)
nie mogło spowodować takiej wysokiej temperatury i stopienia się stali.
Ponadto (szczególnie jak to miało miejsce w wypadku wieży południowej)
większość paliwa wypala się zaraz po uderzeniu, i omija newralgiczne
miejsca, tj. stalowe podpory (omija też klatkę schodową "A",
dzięki której ratuje się większość pracowników znajdujących się w tym
czasie w budynku). Widać to na rysunku poniżej.

Jak widać na rysunku obok samolot uderza pod łagodnym kątem, a większość
siły uderzenia wydostaje się na zewnątrz, tym samym nie naruszając stalowych
kolumn w środku. A na pewno nie powodując pożaru mogącego spalić rzeczone
kolumny.
Pozostał jeszcze sposób zawalenia się wież. Jak już pisano - był on
w pełni kontrolowany.
Wieże
ślicznie zawaliły się od góry do dołu, powodując jedynie szkody sobie
samym i pobliskim budynkom kompleksu WTC. Jednak żadnych dodatkowych
zniszczeń na Manhattanie. Świadczyłoby to o tym, że ktoś tuż przed zawaleniem
się budynków zdetonował ładunki wybuchowe umieszczone na stalowych kolumnach,
na których opierały się budynki. Potwierdzają to niektórzy świadkowie,
twierdzący, że tuż przed zawaleniem się wieży południowej widzieli w
budynku 6 błysków (kolumn podporowych było 6)...
Potwierdzają to również zapisy sejsmiczne z 11 września 2001 roku.